Translate

Translate

środa, 16 lipca 2014

Rozdział 5

Rzuciłam się na łóżko i wyjęłam telefon z kieszeni oraz małą karteczkę na której Brad napisał mi swój numer. Wystukałam cyferki i zadzwoniłam. Po trzecim sygnake odebrał.
-Halo.
-Hej Brad to ja Kristen, wiesz bo chciałam cię o coś zapytać.
-Hej Kristen to ja Tristan, no bo Bradley w tej chwili gra z chłopakami. Dać ci go do telefonu?
-Byłoby miło.
-Ok daj sekundkę.
.......

-Hej Kristen przepraszam,  że nie mogłem podejść. Chciałaś o coś zapytać?
-Tak chciałam.  Może to za szybko czy coś, ale........
-Co chcesz po-pow-powiedzieć?
-Hahahaha chciałam tylko zapytać czy nie pojedziesz ze mną i moimi przyjaciółkami na wakacje.
-Noo.......z chęcią.
-Możesz też wziąść swoich kolegów jeśli chcesz.
-Jasne, a kiedy by to było? 
-Jutro.Także chyba nici z naszej randki.  Możemy ją przyłożyć na kiedy indziej?
-Tak, nie ma problemu. O 2pm będziemy na lotnisku.
-Ok paa
-Pa kotku.
Rozłączyłam się. Wyciągnęłam moją walizkę w małe ananaski i zaczęłam się pakować ponieważ już jutro nie zdążę,  a zaraz mam jechać do sklepu. Kiedy już gdzieś tak po półtorej godzinie skończyłam udałam się na dół do mojej mamy.
-I co dzwoniłaś do mamy Belli? -zapytałam siadając na jednym z krzeseł w kuchni.
-Tak wylatujecie jutro o 3pm. Chodź idziemy do sklepu.
-Ok. Ja już właściwie jestem spakowana tylko jeszcze umm...pieniądze i różne płyny pod prysznic.
-Pieniądze ci dam, a płyny kupimy.
-Dziękuję -powiedziałam i uśmiechnęłam się promiennie. Założyłam buty i wyszłam za moją mamą. Wsiadłam do samochodu i po 10 minutach byłyśmy już pod sklepem. Gdy już kupiłyśmy potrzebne rzeczy i wróciliśmy do domu zjadłam tosty z nutellą i poszłam do mojego pokoju. Odświeżyłam się szybko po czym wskoczyłam w mojej pidżamie do łóżka. Przejrzałam jeszcze Twitter'a,Facebook'a i Instagram'a. Miałam 3 tys. nowych follow, a zaproszeń na Facebook'u było mnóstwo. Zauważyłam na Twitterze,że Brad dodał nasze zdjęcie z dziś na plaży podpisał je: Me and my heart ❤
Awww jak słodko. Zablokowałam telefon i zaraz potem usnęłam.

     ******

Obudziłam się około 9:00. Wstałam i zrobiłam poranne czynności.  Ubrałam się w krótkie niebieskie spodenki i czarną bluzkę z napisem "I hate bitch" nie obchodzi mnie co inni ludzie pomyślą dziś ma być fajny dzień i nikt i nic mi go nie będzie w stanie popsuć. Zeszłam na dół i na śniadanie zjadłam płatki z cukrem i sok pomarańczowy. Po zjedzeniu mojego posiłku nie wiedzialam co robić bo miałam jeszcze 4 godziny do ostatecznego pojawienia się na lotnisku. Poszłam więc do salonu i włączyłam telewizor. Wszędzie jakieś nudne romance no, ale tak właściwe to co miałam robić. Poszłam do kuchni aby nakarmić Gaję. Nalałam do małej srebrnej miseczki zimnej wody i jeszcze do drugiej dałam mokrej karmy. Usłyszałam jak ktoś schodzi po schodach,  a tym kimś okazała się moja mama.
-Dzień Dobry -powiedziała podchodząc do mnie.
-Hej. A ty już ubrana?
-Tak. A ty już gotowa?
-Jak to? Przecież jeszcze dużo czasu.
-Jest 2pm.
-Co?!  Naprawdę?!  Kurde biegnę po rzeczy.
Pobiegłam szybko do pokoju w którym zebrałam moją walizkę i torebkę. Po długim męczeniu się z ciężką walizką doszłam do drzwi. Co okazało się sukcesem. Ubrałam buty po czym pożegnałam się z Gają i razem z mamą zapakowałyśmy walizkę do bagażnika. Po zasiedzeniu miejsc w samochodzie oraz zapięciu pasów moja rodzicielka odpaliła silnik.  Po ok.1 godzinie byłyśmy już na lotnisku.
-Pamiętaj dzwoń zawsze gdyby coś się działo. I.....i w torebce masz chusteczki i prezerwatywę.
-Mamooo.....nie będzie mu potrzebna.
-Nigdy nie wiadomo.  Będę tęsknić.
-Ja też. -powiedziałam i chyba już obie byłyśmy bliskie płaczu.  Przytuliłyśmy się na pożegnanie, a ja zaraz potem złapałam za walizkę i ruszyłam w stronce dziewczyn i chłopaków. Jeszcze tylko pomagałam na pożegnanie. No ale teraz czas na prawdziwe wakacje.
-Siemka. -powiedziałam wesoło do wszystkich po przywitaniu się wsiedliśmy do samolotu, który wystartował. Ja i Bella i Carmen siedziałyśmy razem, a zaraz za nami Tristan i James, a za nimi Connor i Brad. Zaczęłam opowiedać dziewczyna jak to spotkałam Brad'a itd. Potem byłam trochę zmęczona więc poszłam spać.

.......

-Ejjj, Kristen, Kristeeeennn. Obudź się. -usłyszałam ciepły głos Carmen.
-Co? -zapytałam moim zaspanym głosem
-Już jesteśmy. Wysiadaj. Żeby dojść do domu musimy tylko przejść pięć ulic dalej.
-Ok.
Poszłam po moją walizkę po czym całą siódemką ruszyliśmy do domu. Chyba ja w tej chwili nie miałam nic do gadania. Wszyscy mówili o sobie ponieważ dziewczyny i chłopaki się jeszcze za dobrze nie poznali, sumie to ja też ich za bardzo nie znam nie licząc Bradley'a oczywiście.
Zanim się obejrzeliśmy byliśmy już pod domkiem. Taaa co to za domek letniskowy?
To nie domek tylko kurwa jakaś willa. Ślicznie oświetlony basen, dom praktycznie cały szklany o kolorze czerni.
Wszyscy byli pod wrażeniem no oprócz Belli. Weszliśmy do środka gdzie były jeszcze ładniej i dużo więcej przestrzeni niż mogło się wydawać na zewnątrz.
-No więc tak ja i Carmen będziemy spały w pokoju na dole,  Tristan i Connor w pokoju naprzeciw nas,  a.....no Bradley i James chyba razem a ty Kristen chyba będziesz sama.  - powiedziała Bella.
-Nie ma mowy żeby moje kocie spało samo. -odezwał się od razu Brad. To prawda nie chciałam spać sama wiedząc, że Bradley jest w pokoju obok.
-Nooo....nooo.....tylko Kisteeen nie piszcz za bardzo w nocy oki? -zapytała Bella, a może raczej bardziej potwierdziła
-No to Kristen i Bradley razem na górze, a James w pokoju naprzeciwko . A teraz idzcie się rozpakować do swoich pokoi. -dodała zaraz potem Bella z zachwytem pobytu w swoim domku.
Wszyscy posłusznie poszli na górę rozpakować swoje rzeczy.
-Noooo....to chyba znaczy, że będziemy sami w pokoju -powiedział mój towarzysz śmieszne poruszając brwiami gdy ja rozpakowywałam ubrania z walizki. A ja nic na to nie odpowiedziałam tylko zachichotałam pod nosem. Rozpakowywałam tak chyba z 2 godziny ponieważ musiałam rozpakować też Brad'a bo leń oczywiście by się nawet nie próbował ruszyć. Kiedy już skończyłam poszłam do łazienki wziąć prysznic.
Weszłam do kabiny i chwilkę później pouczyłam zimne krople wody na moim ciele. Umyłam jeszcze tylko włosy i po 20 minutach relaxu wyszłam z kabiny susząc się starannie ręcznikiem. Wyszłam z łazienki i skoczyłam na łóżku obok śpiącego Bradley'a. Musiał usnąć oglądając telewizję.  Położyłam głowę na jego torsie i wtuliłam mocno. Chłopak obudził się czując mój dotyk i odwzajemnił go.  W tej chwili właśnie czegoś takiego potrzebowalam. Leżeliśmy tak z dobre 10 minut nie odzywając się nawet słowem póki nie usłyszeliśmy głos Tris'a z dołu. 
-Ejjjjj!!!!!!! Gracie w butelkę przy ognisku!!?!!?!?!?!!!
-SPOKO!!!!  -odkrzyknęlam głośno. 
Wstałam z łóżka aby móc się przebrać ze szlafroku kiedy wstałam z łóżka loczek mruknął z niezadowolenia. Wyciągnęłam z szafy brązowe spodenki i malinowa bluzkę w koronke.
Podeszłam do Bradley'a i złapałam go za rekę oznajmiając żebyśmy zeszli na ognisko.  Ognisko było tuż obok basenu. Już wszyscy tam siedzieli w kółku z butelką.
-Eiiii zaczęliście bez nas?!  -powiedziałam jak małe dziecko któremu mama nie chce kupić zabawki.
-Nie. Czekaliśmy na was, przysięgam. - powiedziała Carmen
Dosiedliśmy się do kółka i zaczęliśmy grę. Najpierw wypadło na Belle miała tam do kogoś zadzwonić i coś powiedzieć,  potem Con miał pocałować Carmen. Ale potem oczywiście wypadło na mnie a na dodatek butelką kręcił Connor.
-Hmmm.....Kristen.....co by ci tu dać...... - rozmyślał blondyn a ja czekałam i czekałam.  Jejja to chyba będzie coś trudnego.
-Wiem!
-Nooo.....?
-Usiądz na kolana Brad'a i połóż my rękę na plecach pod koszulką a on tobie POOOOD stanik i zacznij go tak długo i namiętnie całować. -czy on coś pił? No ok z chęcią to zrobię. Myślałam że to będzie coś trudnego. Spojrzałam na wniebowziętego Brad'a i usiadłam mu na kolanach.  James zabrał mój telefon i zaczął nas nagrywać.