Translate

Translate

środa, 16 lipca 2014

Rozdział 5

Rzuciłam się na łóżko i wyjęłam telefon z kieszeni oraz małą karteczkę na której Brad napisał mi swój numer. Wystukałam cyferki i zadzwoniłam. Po trzecim sygnake odebrał.
-Halo.
-Hej Brad to ja Kristen, wiesz bo chciałam cię o coś zapytać.
-Hej Kristen to ja Tristan, no bo Bradley w tej chwili gra z chłopakami. Dać ci go do telefonu?
-Byłoby miło.
-Ok daj sekundkę.
.......

-Hej Kristen przepraszam,  że nie mogłem podejść. Chciałaś o coś zapytać?
-Tak chciałam.  Może to za szybko czy coś, ale........
-Co chcesz po-pow-powiedzieć?
-Hahahaha chciałam tylko zapytać czy nie pojedziesz ze mną i moimi przyjaciółkami na wakacje.
-Noo.......z chęcią.
-Możesz też wziąść swoich kolegów jeśli chcesz.
-Jasne, a kiedy by to było? 
-Jutro.Także chyba nici z naszej randki.  Możemy ją przyłożyć na kiedy indziej?
-Tak, nie ma problemu. O 2pm będziemy na lotnisku.
-Ok paa
-Pa kotku.
Rozłączyłam się. Wyciągnęłam moją walizkę w małe ananaski i zaczęłam się pakować ponieważ już jutro nie zdążę,  a zaraz mam jechać do sklepu. Kiedy już gdzieś tak po półtorej godzinie skończyłam udałam się na dół do mojej mamy.
-I co dzwoniłaś do mamy Belli? -zapytałam siadając na jednym z krzeseł w kuchni.
-Tak wylatujecie jutro o 3pm. Chodź idziemy do sklepu.
-Ok. Ja już właściwie jestem spakowana tylko jeszcze umm...pieniądze i różne płyny pod prysznic.
-Pieniądze ci dam, a płyny kupimy.
-Dziękuję -powiedziałam i uśmiechnęłam się promiennie. Założyłam buty i wyszłam za moją mamą. Wsiadłam do samochodu i po 10 minutach byłyśmy już pod sklepem. Gdy już kupiłyśmy potrzebne rzeczy i wróciliśmy do domu zjadłam tosty z nutellą i poszłam do mojego pokoju. Odświeżyłam się szybko po czym wskoczyłam w mojej pidżamie do łóżka. Przejrzałam jeszcze Twitter'a,Facebook'a i Instagram'a. Miałam 3 tys. nowych follow, a zaproszeń na Facebook'u było mnóstwo. Zauważyłam na Twitterze,że Brad dodał nasze zdjęcie z dziś na plaży podpisał je: Me and my heart ❤
Awww jak słodko. Zablokowałam telefon i zaraz potem usnęłam.

     ******

Obudziłam się około 9:00. Wstałam i zrobiłam poranne czynności.  Ubrałam się w krótkie niebieskie spodenki i czarną bluzkę z napisem "I hate bitch" nie obchodzi mnie co inni ludzie pomyślą dziś ma być fajny dzień i nikt i nic mi go nie będzie w stanie popsuć. Zeszłam na dół i na śniadanie zjadłam płatki z cukrem i sok pomarańczowy. Po zjedzeniu mojego posiłku nie wiedzialam co robić bo miałam jeszcze 4 godziny do ostatecznego pojawienia się na lotnisku. Poszłam więc do salonu i włączyłam telewizor. Wszędzie jakieś nudne romance no, ale tak właściwe to co miałam robić. Poszłam do kuchni aby nakarmić Gaję. Nalałam do małej srebrnej miseczki zimnej wody i jeszcze do drugiej dałam mokrej karmy. Usłyszałam jak ktoś schodzi po schodach,  a tym kimś okazała się moja mama.
-Dzień Dobry -powiedziała podchodząc do mnie.
-Hej. A ty już ubrana?
-Tak. A ty już gotowa?
-Jak to? Przecież jeszcze dużo czasu.
-Jest 2pm.
-Co?!  Naprawdę?!  Kurde biegnę po rzeczy.
Pobiegłam szybko do pokoju w którym zebrałam moją walizkę i torebkę. Po długim męczeniu się z ciężką walizką doszłam do drzwi. Co okazało się sukcesem. Ubrałam buty po czym pożegnałam się z Gają i razem z mamą zapakowałyśmy walizkę do bagażnika. Po zasiedzeniu miejsc w samochodzie oraz zapięciu pasów moja rodzicielka odpaliła silnik.  Po ok.1 godzinie byłyśmy już na lotnisku.
-Pamiętaj dzwoń zawsze gdyby coś się działo. I.....i w torebce masz chusteczki i prezerwatywę.
-Mamooo.....nie będzie mu potrzebna.
-Nigdy nie wiadomo.  Będę tęsknić.
-Ja też. -powiedziałam i chyba już obie byłyśmy bliskie płaczu.  Przytuliłyśmy się na pożegnanie, a ja zaraz potem złapałam za walizkę i ruszyłam w stronce dziewczyn i chłopaków. Jeszcze tylko pomagałam na pożegnanie. No ale teraz czas na prawdziwe wakacje.
-Siemka. -powiedziałam wesoło do wszystkich po przywitaniu się wsiedliśmy do samolotu, który wystartował. Ja i Bella i Carmen siedziałyśmy razem, a zaraz za nami Tristan i James, a za nimi Connor i Brad. Zaczęłam opowiedać dziewczyna jak to spotkałam Brad'a itd. Potem byłam trochę zmęczona więc poszłam spać.

.......

-Ejjj, Kristen, Kristeeeennn. Obudź się. -usłyszałam ciepły głos Carmen.
-Co? -zapytałam moim zaspanym głosem
-Już jesteśmy. Wysiadaj. Żeby dojść do domu musimy tylko przejść pięć ulic dalej.
-Ok.
Poszłam po moją walizkę po czym całą siódemką ruszyliśmy do domu. Chyba ja w tej chwili nie miałam nic do gadania. Wszyscy mówili o sobie ponieważ dziewczyny i chłopaki się jeszcze za dobrze nie poznali, sumie to ja też ich za bardzo nie znam nie licząc Bradley'a oczywiście.
Zanim się obejrzeliśmy byliśmy już pod domkiem. Taaa co to za domek letniskowy?
To nie domek tylko kurwa jakaś willa. Ślicznie oświetlony basen, dom praktycznie cały szklany o kolorze czerni.
Wszyscy byli pod wrażeniem no oprócz Belli. Weszliśmy do środka gdzie były jeszcze ładniej i dużo więcej przestrzeni niż mogło się wydawać na zewnątrz.
-No więc tak ja i Carmen będziemy spały w pokoju na dole,  Tristan i Connor w pokoju naprzeciw nas,  a.....no Bradley i James chyba razem a ty Kristen chyba będziesz sama.  - powiedziała Bella.
-Nie ma mowy żeby moje kocie spało samo. -odezwał się od razu Brad. To prawda nie chciałam spać sama wiedząc, że Bradley jest w pokoju obok.
-Nooo....nooo.....tylko Kisteeen nie piszcz za bardzo w nocy oki? -zapytała Bella, a może raczej bardziej potwierdziła
-No to Kristen i Bradley razem na górze, a James w pokoju naprzeciwko . A teraz idzcie się rozpakować do swoich pokoi. -dodała zaraz potem Bella z zachwytem pobytu w swoim domku.
Wszyscy posłusznie poszli na górę rozpakować swoje rzeczy.
-Noooo....to chyba znaczy, że będziemy sami w pokoju -powiedział mój towarzysz śmieszne poruszając brwiami gdy ja rozpakowywałam ubrania z walizki. A ja nic na to nie odpowiedziałam tylko zachichotałam pod nosem. Rozpakowywałam tak chyba z 2 godziny ponieważ musiałam rozpakować też Brad'a bo leń oczywiście by się nawet nie próbował ruszyć. Kiedy już skończyłam poszłam do łazienki wziąć prysznic.
Weszłam do kabiny i chwilkę później pouczyłam zimne krople wody na moim ciele. Umyłam jeszcze tylko włosy i po 20 minutach relaxu wyszłam z kabiny susząc się starannie ręcznikiem. Wyszłam z łazienki i skoczyłam na łóżku obok śpiącego Bradley'a. Musiał usnąć oglądając telewizję.  Położyłam głowę na jego torsie i wtuliłam mocno. Chłopak obudził się czując mój dotyk i odwzajemnił go.  W tej chwili właśnie czegoś takiego potrzebowalam. Leżeliśmy tak z dobre 10 minut nie odzywając się nawet słowem póki nie usłyszeliśmy głos Tris'a z dołu. 
-Ejjjjj!!!!!!! Gracie w butelkę przy ognisku!!?!!?!?!?!!!
-SPOKO!!!!  -odkrzyknęlam głośno. 
Wstałam z łóżka aby móc się przebrać ze szlafroku kiedy wstałam z łóżka loczek mruknął z niezadowolenia. Wyciągnęłam z szafy brązowe spodenki i malinowa bluzkę w koronke.
Podeszłam do Bradley'a i złapałam go za rekę oznajmiając żebyśmy zeszli na ognisko.  Ognisko było tuż obok basenu. Już wszyscy tam siedzieli w kółku z butelką.
-Eiiii zaczęliście bez nas?!  -powiedziałam jak małe dziecko któremu mama nie chce kupić zabawki.
-Nie. Czekaliśmy na was, przysięgam. - powiedziała Carmen
Dosiedliśmy się do kółka i zaczęliśmy grę. Najpierw wypadło na Belle miała tam do kogoś zadzwonić i coś powiedzieć,  potem Con miał pocałować Carmen. Ale potem oczywiście wypadło na mnie a na dodatek butelką kręcił Connor.
-Hmmm.....Kristen.....co by ci tu dać...... - rozmyślał blondyn a ja czekałam i czekałam.  Jejja to chyba będzie coś trudnego.
-Wiem!
-Nooo.....?
-Usiądz na kolana Brad'a i połóż my rękę na plecach pod koszulką a on tobie POOOOD stanik i zacznij go tak długo i namiętnie całować. -czy on coś pił? No ok z chęcią to zrobię. Myślałam że to będzie coś trudnego. Spojrzałam na wniebowziętego Brad'a i usiadłam mu na kolanach.  James zabrał mój telefon i zaczął nas nagrywać.

niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 4

Było bardzo ślisko. Gdy Bradley chciał usiąść. Po chwili usłyszałam jego wrzask -Kurwa!!!!Do jasnej cholery!!! -spojrzałam się w jego stronę i zobaczyłam go całego mokrego, pływającego w morzu. Nie mogłam się powstrzymać i wybuchłam niepochamowanym śmiechem.
-Co w tym takiego śmiesznego ?! -miał kwaśny grymas na twarzy ,a ja ,ja dalej się śmiałam w najlepsze. Po prostu nie mogłam się powstrzymać.
-Oj nic, nic.
-Nie patrz tak tylko pomóż. -Tak ja powiedział tak też zrobiłam.Kiedy schyliłam się aby podać mu dłoń on szybko ją chwycił i pociągnął.
-Bradley!!!!! - słyszałam tylko jak się śmiał A ja.....ja byłam cała mokra tusz rozmazany . Twarz miałam w czarnej mazi. Wyglądam pewnie jak zombie.
-No i po co było tego tyle nakładać?
-Zabije cie!!! Już nie żyjesz! -Zaczęłam się śmiać i go podtapiać. Bawiliśmy się tak i śmialiśmy ,aż w końcu postanowiliśmy ,że wyjdziemy już z wody.
-No to opowiesz mi coś o sobie ?! - spytał mnie mój towarzysz wychodząc z wody po czym usiadł obok mnie na piasku.
-Nazywam się Kristen.Mam młodszego brata .Psa.W sumie to nic ciekawego .Może ty mi o sobie opowiesz ? -sypatałam go ponieważ nie chciałam go już zanudzać . Miałam rożne przeżycia w życiu i były ciekawe, a zarazem straszne. Nie miałam ochoty wracać do tych okropnych wspomnień . Sądzę, że  nie jestem jeszcze gotowa na to aby mu  mówić o tych problemach.
-Mieszkam z czwórką przyjaciół .Moi rodzice mieszkają w tym samym mieście tyle, że na drugim końcu tego miasta. Mam psa Jesse. Kocham grać na gitarze ,śpiewać .Nic specjalnego. -Położyłam się na piasku i patrzyłam w prażące słońce.Brad położył się obok mnie . Leżeliśmy przez parę minut w ciszy ,którą Bradley w końcu zagłuszył.
-Jak byłem mały przychodziłem tu z rodzicami. Wspaniałe dzieciństwo -rozmarzył nagadal patrząc w zachód słońca.  Które wyglądało pięknie.
-Też bym chciała takie mieć - skomentowałam. Miałam trudne dzieciństwo. Taty nie zdążyłam nawet poznać ponieważ zostawił moją mamę kiedy tylko zaszła w ciążę. Gdy miałam 11 lat zostałam zgwałcona przez kolege mojej mamy.  No cóż niektórzy mieli gorzej.
- Co masz na myśli ? Coś się stało?  - posmutniał lekko widząc moja minę. W jego głosie można było wyczuć smutek i troskę. Jeszcze nikt nigdy nie był dla mnie taki miły ani się tak mną nie przejmował.
-To nieistotne, znaczy nie chce o tym teraz gadać.
-Ok, ale pamiętaj, że mi możesz zawsze powiedzieć.
- Dzięki -uśmiechnęłam się do niego szeroko po czym przybliżyłam się do niego. Owinęłam sobie swoje nogi wokół jego talii i wtuliłam w jego tors . Jego zapach mnie uspakajał. Pachniał cynamonem i cytryną, mmmm. Położył swoje ręce na moich plecach i przybliżył jeszcze bardziej, wtulając się przy tym. To musiało dziwnie wyglądać.
-Chyba już powinniśmy iść.  - oznajmiłam po chwili. Nie chciałam iść. Chciałam z nim zostać. Tak dobrze mi było w jego objęciach. Czułam jego dotyk ciepłych dłoni na sobie. Przyjemnie. Ale trzeba było iść.
-Jeszcze 5 minut -wymamrotał i zamknął powieki zatapiając się w moich objęciach.
-Mi pasuje.
Leżeliśmy tak. Czuje się tak dobrze, że chyba zaraz usnę. Spojrzalam na Bradley'a i oznajmiłam, że lepiej będzie jak mnie odwiezie do domu. Zgodził się i wśiedliśmy do samochodu po jakimś czasie spacerowania.
- To ci powiesz na randkę jutro o 6 pm.
- Jasne, pierwsza oficjalna randka - zachichotałam i zorientowałam się, że już jesteśmy na miejscu.
-To tutaj. 
Chciałam już wyjść kiedy chłopak chwycił mnie za nadgarstek i podał zmiętą karteczkę na której były nabazgrane jakieś numerki.
-Zadzwoń. Przyjadę po ciebie jutro kochanie. -powiedział po czym cmoknął mnie w usta i uśmiechnął się szeroko.
Odwzajemniłam uśmiech, a następnie udałam się w stronę domu.  Nazwał mnie kochanie awww. Jestem bardzo ciekawa reakcji mojej mamy i co jej powiedział Bradley. A co najważniejsze co ja mam jej odpowiedzieć na te wszystkie siniaki i strupy. I co ja mam jej powiedzieć na temat Brad'a. "no bo wiesz mamo taki jeden chciał mnie zgwałcić i Brad nie uratował potem poszłam do niego na noc i teraz jest moim chłopakiem " . No trudno raz się żyje. Otworzyłam drzwi . Zdjęłam moje niebieskie vansy . Potem szybko pobiegłam po schodach do mojej łazienki, która znajdowała się w moim pokoju. Mając nadzieję, że mama mnie nie zauważy. Wbiegłam niczym lampart do łazienki i szybko zamknęłam drzwi na klucz . Upewniając się jeszcze czy są dobrze zamknięte aby moja mama się nie dostała . Szybko odświeżyłam się i ubrałam w żółte krótkie spodenki w małe palemki i bluzke z napisem "MORE WHISKY PLEASE" Sięgnęłam po moją kosmetyczkę i wyjęłam z niej podkład,mleczko oraz puder. Zaczęłam od zmywania rozmazanego tuszu, wyglądałam masakrycznie po zmyciu czarnej ilości mazi próbowałam zamaskowć rany.  Lecz na marne.  Nic nie dało. No trudno . Pomyślałam, że pójdę z moim psem na spacer po parku.
Wyjęłam z szafy pierwsze lepsze dresy i koszulke z jednorożcem i udałam się na dół. Zobaczyłam moją mamę w kuchni gotującą makaron.
-Hej mamuś.
-Hej. Kiedy przyszłaś? 
-Niedawno.
-Umm....a jak tam było u Carmen? Dzwonił do mnie jej kuzyn i mówił, że zostajesz u niej na noc, a wy nie mogłyście podejść do telefonu bo poszłyście do sklepu. -wytłumaczyła mi na jednym wdechu.
A więc to jej powiedział,  no nieźle. A ciekawe co by było gdyby  moja mama potem zadzwoniła do Carmen albo jeszcze lepiej do jej mamy. W kłamaniu to on za dobry nie jest.
-Tak było......dobrze. To ja idę z Gają na spacer.
Pobiegłam to przedpokoju gdzie wzięłam smycz i założyłam szybko mogę czarne vansy.
-Gajaaa! -zawałałam głośno i już ujżalam mojego uradowanego psiaka. Gaja to Cocer Spaniel którego dostałam od babci na moje 13 urodziny. Pamiętam jak poszłyśmy do schroniska, a Gaja dziwnym trafem wyszła z kojca i potykając się o własne nogi skoczyła na mnie. Już widziałam,  że chce ją i tylko ją. Przypięłam smycz do obroży, otworzyłam drzwi i wyszłam. Gdy już doszłam do parku puściłam psa ze smyczy na zieloną trawę. Poczułam jak mój telefon wibruje w kieszeni.  Wyjęłam go i spojrzałam na ekran. Bella dzwoni.  Odebrałam więc obserwując dalej mojego psa.
-Halo.
-Hej Kristen! -krzyknęła do słuchawki pomyślałam, że chyba zaraz ogłuchnę.
-Głośniej się nie da?!  Zaraz ogłuchnę przez ciebie.
-Sorry się jestem podekscytowana ponieważ mam dla ciebie,  a właściwie ciebie i Carmen propozycje.
-Kontynułuj
-Pamiętasz jak ci mówiłam, że mam letni domek w Bułgarii?
-Taaak.
-No więc tam jest dużo miejsca i w ogóle ii moja mama pozwoliła nam tam jechać na całe wakacje!!!!!!!!! Same!!!!!!!!! A no i możesz też kogoś wziąść jeśli chcesz.
-to super!!!!!  Aaaaaaaaa!!!!! -zaczęłam skakać jak wariatka, a ludzie patrzyli się na mnie jak na psychiczną. 
-No widzisz mówiłam, że to dobra propozycja .
-Słuchaj muszę się jeszcze spytać mamy ale raczej mi pozwoli.  No ale mogę wziąść cztery osoby?
-Jasne poza tym ja i tak nie mam kogo wziaść i nam może być nudno jak będziemy same. A mogę wiedzieć kto to?
-No wiesz..... Jeden to mój chłopak, a reszta to jego przyjaciele
-Od kiedy ty masz chłopaka?!  Jak mogłaś mi nie powiedzieć?!?! 
-No kiedy miałam to zrobić.  Jestem z nim dopiero od dwóch dni.
-Ahhha no tak czy siak  poznam go,  ich.
-Yhmmm. A kiedy miałybyśmy wyjechać? -No wieszzz jutro po południu.
-Tak szybko?!
-No tak
-A pytałaś się Carmen?
-Nie jeszcze nie. Ja się nią zajmę a ty się zajmij tą czwórką.
-Ok to ja zadzwonię jeszcze wieczorem.Paaa
-Paa.
Rozłączyła się, a ja z powrotem włożyłam telefon do kieszeni.
Kątem oka zauważyłam Gaję bawiącą się z trzema innymi psami.
-Gajjaa, chodź!  -Krzyknęłam, a ta zaraz przybiegła.
Zapięłam smycz do obroży i ruszyłam do domu.  Po około godziny byłam już w domu.  Zdjęłam buty i uwolniłam Gaję że smyczy.
-Mammmooooo!!!! -krzyknęłam słodko i pobiegłam do kuchni gdzie była moja rodzicielka.
-Co chcesz?
-A czy zawsze muszę coś chcieć?  -spytałam, a moja mama spojrzała na mnie wzrokiem typu "Serio?! Serio się jeszcze pytasz?! "
-Ohhh no ok. Bo wiesz Bella ma domek letniskowy w Bułagrii i chciałybyśmy tam jechać na całe wakacje razem z Carmen i paroma znajomymi. I......no chciałam cię zapytać o zgodę? 
-Nie ma problemu tylko pogadam z jej rodzicami. I tak bym z tobą nie wytrzymała całych wakacji.  -śmiała się.  Naprawdę bardzo zabawne.  Nie jestem przecież aż taka zła.
-A w jakim to mieście?
-Chyba w Neseberze. Tylko zadzwoń dziś bo Bella mówiła, że wyjeżdżamy jutro po południu.
-Ok. To idź się pakuj a potem pojedziemy do sklepu kupić potrzebne rzeczy na ten wyjazd.
-Dzięki!  Jesteś najlepszą mamą na świecie!!!!  -krzyknęłam i rzucałam się biegiem na górę do mojego pokoju.
Pomyślałam, że zadzwonię spytać się Brad'a czy pojedzie wraz z jego przyjacielami.
/nooooo to macie kolejny rozdział. Przepraszam, że takie krótkie się następnym razem postaram się o dłuższe. Mam dużą wenę i obmyśliłam już cały plan haha więc możecie się spodziewać, że rozdziały będą dużo częściej dodawane .I  zastanawiam się czy nie przełożyć tego opowiadania z bloga na wattpad'a ponieważ tam będzie go czytało więcej ludzi :) to do następnego!!!  😊

wtorek, 17 czerwca 2014

Rozdział 3


Obudziły mnie promienie słońca . Poczułam,że leżę na czymś przyjemnym. Uniosłam głowę aby zobaczyć na czym leżę. Okazało się ,że leżę na torsie Brad'a. Chłopak spał sobie słodko. Wyglądał jak aniołek,tak niewinnie. I te jego loki i usta ,a nie wspomnę już o ślicznych czekoladowych oczach. Cały był śliczny. Postanowiłam ,że jeszcze trochę poleżę w jego przyjemnym objęciu. Zaczęłam kreślić kółka na jego torsie. Bawiłam się tak z 5 minut.Gdy nagle poczułam jak ktoś cmoknął mnie w czubek głowy. Szybko odciągnęłam rękę zawstydzona.

-Dzień dobry -powiedział zaspanym głosem Brad.

-Hej. Długo tak patrzysz? -zapytałam z wahaniem w głosie

-Tak gdzieś z 3 minuty- odpowiedział z uśmiechem na twarzy . Na pewno tak sobie patrzył jak ja go miziam i nic sobie z tego nie robił

-Ymmmmmm....to czemu nie powiedziałeś ,żebym przestała ,przecież pewnie masz dziewczynę . -jak to głupio zabrzmiało. Następnym razem pomyślę zanim cokolwiek powiem.

-Na razie nie mam, ale myślę, że niedługo będę ją miał. A poza tym podobało mi się. Mogłabyś jeszcze tak robić.- Powiedział po czym zaczął się śmiać ,a ja oczywiście spaliłam buraka.
Domyśliłam się kiedy powiedział ,że niedługo będzie ją mieć (dziewczynę).No chyba ,że jeszcze przyprowadził inną do domu. Ciekawe czemu nie ma dziewczyny przecież to jest nie możliwe bo on jest......jest..... śliczny i ogólnie, ideał. Dobra nie będę go o to na razie pytać ,może później. Odwróciłam się do niego plecami i spojrzałam na zegarek.

-Dopiero 8:30 ufff.... -Pomyślałam. Ciekawe czy moja mama się martwi. Chociaż nie widzę żadnych nieodebranych połączeń.Poczułam ciepłe ręce Bradley'a. Mocno mnie przytulał.

-Wiem ,że pomyślisz ,że jestem jakiś szalony,dziwny czy coś z tych rzeczy
,ale ................wiem ,że znamy się dopiero dwa dni ,ale ja naprawdę bardzo cię lubię. -powiedział czekając na moją reakcję. Mówiąc szczerze to ja też go bardzo lubiłam. Nie wiem co dokładnie miał na myśli,ale ja go lubiłam w inny sposób. Nie tak jaki kolega darzy koleżankę. Chyba się w nim zakochałam. Bo kiedy przy nim byłam czułam coś czego jeszcze nie czułam przy żadnym innym chłopaku. A te jego czekoladowe oczęta po prostu zabierały mnie w inną bajkę.Nie wiem czemu akurat on. Może to los tak chciał.

-Szczerze mówiąc to ja ciebie też.Ale nie wiem co dokładnie masz na myśli -powiedziałam dalej będąc w mocnym uścisku Bradley'a. Chyba zaraz się uduszę. Tak jakby się bał ,że zaraz mu gdzieś ucieknę.

-No wiesz-odwróciłam się do niego ,a on śmiesznie poruszył brwiami.Teraz już wiem co miał na myśli.

-Nie w taki sposób jak darzy przyjaciel ,ale bardziej. -kontynuował dalej uśmiechając się i pokazując przy tym urocze dołeczki. Dopiero teraz je zauważyłam ,są śliczne i takie........słodkie ,tak to chyba odpowiednie słowo.

-A ty jaki sposób masz na myśli. -zapytał.

-Taki sam jak ty! -odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech i przy okazji rumieniąc się przy tym. Czy my właśnie? Tak jakby?..... Wyznaliśmy sobie miłość? Pomyślałam ,że pora już wstawać. Jak gdyby nigdy nic wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Brad krzywo się na mnie spojrzał.

-Idę się ubrać. --poinformowałam go.

-To czyli my..........tak jakby.......no wiesz,chodzimy?  -jąkałam się ponieważ nie byłam aż tak dobra w wyznawaniu uczuć.

-Na to wygląda. -wstał szybko z łóżka i podszedł do mnie. Gwałtownym ruchem złapał mnie w talii lewą ręką i przyciągnął to siebie tak ,że nasze twarze dzieliły milimetry ,a nasze skronie nosów stykały się ocierając o siebie.Prawą rękę przyłożył ostrożnie do mojego policzka i namiętnie pocałował. Nasze języki tańczyły ze sobą.Żaden chłopak tak przyjemnie nie całował ,a ja z żadnym się tak jeszcze nie czułam. Wplotłam ręce w jego boskie loki. To trochę dziwne znam go tylko dwa dni ,ale to jest jak miłość od pierwszego wejrzenia. Czuję się jakbym go znała od dawna. Kiedy oboje odkleiliśmy się od siebie z trudnością łapiąc oddechy, ruszyłam do łazienki.

-Kocham cię. -szepnął tak żebym chyba go nie usłyszała ale nie udało mu się to .

-Ja ciebie też. -odpowiedziałam. Poczułam motylki w brzuchu gdy wypowiedział te słowa. Muszę przyznać ,że czułam się przy nim całkiem swobodnie.Weszłam do łazienki i przebrałam się we wczorajsze rzeczy. ,które były poplamione krwią.

-No super i jak ja teraz pokaże się mamie. -powiedziałam sama do siebie pod nosem. No trudno może pójdę do galerii i kupie sobie jakiś t-shirt. Wyszłam z łazienki ponieważ umyję sobie zęby już w domu. Zobaczyłam Brad'a ,który był już ubrany i robił coś na telefonie. Spojrzał się na mnie i uśmiechnął szeroko.

-Ymmm....może dać ci jakąś bluzkę? -Byłoby miło. Chłopak podszedł do garderoby i podał mi zapinaną koszulkę w kwiatki. Była śliczna. Pasowała do niego ,tak samo słodka. Chwila. Czy ja go porównuję właśnie do koszuli?

-Dzięki. -powiedziałam i znów skierowałam się do łazienki . Założyłam szybko koszulę i wyszłam.

-Naprawdę ślicznie ci w mojej koszuli! - powiedział mi i puścił oczko.

-Dziękuję. - powiedziałam i poczułam jak moje policzki stają się czerwone.

-Gdzie mogę wyrzucić starą?

-A czemu chcesz ją wyrzucić? Daj. -odpowiedział i zabrał mi bluzkę i rzucił ją do garderoby. Po co mu moja zafafluniona bluzka? Przecież krwi nie da się wyprać. Dobra niech sobie robi z nią co chce

-To ja może lepiej już pójdę do domu-oznajmiłam mu nieśmiało.

-No coś ty.Przecież cię zawiozę i jeszcze musisz zjeść śniadanie.

-Ok. Zeszliśmy na dół. Nikogo nie było. Brad zrobił jajecznicę ,a do tego podał sok pomarańczowy. Była pyszna.Po skończonym posiłku ubraliśmy buty po czym wyszliśmy z domu idąc w kierunku czarnego SCC Ultimate Aero. No co nieco znam się na samochodach. A ten musiał być cholernie drogi. Brad odpalił silniki odjechaliśmy w kierunku mojego domu. Przynajmniej tak myślałam. Dopóki nie zauważyłam ,ze parkujemy na parkingu pod plażą. Co on kombinuje?!

-Brad, mieliśmy jechać do mojego domu. -spojrzałam się na niego a on się tylko wyszczerzył. Wyglądał tak słodko. Chodziłam z nim parę godzin , już jestem szczęśliwa ,że mam akurat jego.
Szczerze to bardzo się cieszę, że ten mężczyzna chciał mnie zgwałcić bo gdyby nie to, to nie poznałabym Bradley'a. No kto by pomyślał, że miłość od pierwszego wejrzenia jednak istnieje.

- Hallo. Żyjesz? -chłopak zaśmiał się pod nosem wyrywając mnie z zamyśleń.

- Ummmm......co? A tak jasne. A tak w ogóle to gdzie idziemy?

-Zobaczysz . -wsunął głowę do samochodu i pocałował mnie namiętnie.
Gdy odkleiliśmy się od siebie podał mi rękę żebym wysiadła z samochodu. Skorzystałam z pomocy i poszłyśmy w stronę dużych skał ,które mieściły się na brzegu morza. Brad chwycił moją dłoń i szliśmy przy brzegu morza pozwalając na to aby zimne fale moczyły nasze nogi.
W ręku trzymałam buty ponieważ nie chciałam aby zostały zmoczone iż też z trudem chyba byłoby chodzić w szpilkach na piasku. W końcu dotarliśmy do naszego celu i usiedliśmy na dużej, płaskiej skale.
/tak wiem dzień spóźnienia alei tak nikt tego nie czyta :p Jeśli są tu jakieś błędy to przepraszam . Miałam mało czasu na poprawki. Następny pojawi się gdzieś tak ok. 15 dopiero,tak myślę. ❤   ^ω^  ʕ•ﻌ•ʔ

niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdział 2

-A ja nie jestem pewna czy to jest dobry pomysł. -Nie usłyszałam odpowiedzi. Poczułam tylko jak unosi mnie do góry i gdzieś idzie. Dotarliśmy do wielkiej willi
Moje usta przybrały kształt litery O ze zdziwienia. Wielki basen był pięknie oświetlony, wielki ogród. W końcu postawił mnie na ziemię. -No to jesteśmy. -poinformował. Weszliśmy do środka. Było jeszcze piękniej niż od zewnątrz i znacznie większy w środku niż wydawał się być o. Wielka skurzana kanapa a przed nią wielka plazma. Dalej mieściła się kuchnia, która miała szare ściany. Od lewej strony salonu były schody. -Hej chłopaki już jestem!!!! -krzyknął na cały dom i zapalił światło. Co?? On mieszka z kolegami? -Hej! - odpowiedzieli chórem i cała trójka zeszła na dół. Brad spojrzał na mnie i chyba dopiero teraz zobaczył, że cała twarz i usta mam we krwi. Złapał lekko moją rękę i poprowadził mnie do łazienki. - Ohhh..............biedna. - uśmiechnął się smutno. Podszedł do szafki i wyjął z niej wodę utlenioną, gaziki i plastry. Podszedł do mnie i dotykał namoczonym gazikiem mojej twarz. Robił to bardzo lekko, pewnie, żeby mnie nie bolało, ale i tak cholernie piekło. Wziął dwa plastry i przykleił je do mojego policzka. -Zagoi się. - powiedział słodko i opiekuńczo. -chcesz to możesz spać u mnie w pokoju -oczywiście ja prześpie się na podłodze - dodał.uśmiechnął się pod nosem kiedy zobaczył moją minę. -ale w czym ja będę spać i co ja kurwa powiem moim rodzicą? - powiedziałam poddenerwowana -Nie martw się wytłumaczę im to zrozumieją, a no i mogę ci dać moją bluzkę. -Ale ja cie nawet nie znam! -Jestem Bradley, miło mi! -posłał w moją stronę szczery uśmiech. Już pamiętam skąd znałam ten głos. Ale nieeee to przecież nie możliwe!!! Muszę go o to spytać ale nie może nie powinnam może, nie wiem. Ja pierdole jestem cholernie ciekawa muszę spytać. W sumie to, że jest z zespołu The Vamps wyjaśniało tą wielką wille i to, że mieszka z kolegami. Dobra spytam go. -Mogę o coś zapytać? -Jasne. -Czy ty ymmmm.............nie jesteś jakiś sławny czy coś bo wydaje mi się, że znam twój głos -cholernie śliczny głos. Czekałam na odpowiedz widziałam, że się trochę wahał nad odpowiedzią. -Nie chciałem, że byś to wiedziała..............ale tak. Tak jestem. Ale to nie zmieni naszych relacji? - trochę posmutniał kiedy wypowiedział ostatnie słowa. -Oczywiście, że nie!!!!!!! -prawie krzyknęłam -po prostu chciałam wiedzieć -dodałam -To dobrze. Czyli jednak miałam racjię. Wiedziałam!!!!! Dobra Tori uspokój się i zachowuj przy nim normalnie. -Jesteś głodna? -w sumie trochę byłam, a w ustach miałam tylko posmak krwi. -Emmmm..w sumie to tak -powiedziałam szczerząc się do niego. Ile bym teraz dała za taką pyszną kanapeczkę z serkiem, ogórkiem i do tego kakałko. Z rozmyśleń wyrwał mnie Brad. -No......................to idziesz? -Ymmm co? a tak jasne. Zeszliśmy na dół do kuchni w której siedzieli chłopaki. -a cóż to za pani ma przyjemność u nas przebywać? -powiedział chłopak z blond grzywką i błękitnym jak niebo oczami. -Jestem Tori. Miło was poznać. -poczułam jak moje policzki stawały się czerwone. -Ciebie też -odpowiedzieli. -Nie chcę wnikać, ale co ci się stało w twarz.- Nic nie odpowiedziałam. Nie chciałam im mówić, że gdyby nie Bradley już bym była zgwałcona. Jestem mu za to bardzo wdzięczna. -Nie ważne. Nie musi wam mówić. -Odpowiedział ze zdenerwowaniem Brad. Wziął w ręce talerz z kanapkami i pokazał gestem Resko żebym poszła za nim. Szliśmy wzdłuż schodów po czym skręciliśmy w prawo do czekoladowych drzwi. Pokój był piękny, dwuosobowe łóżko, ściany miały kolor szary dzięki czemu był jeszcze bardziej nowoczesny. Naprzeciwko łóżka stała półka z kolekcją różnorodnych samochodów zabawkowych. Tuż za łóżkiem była malutka, przytulna garderoba. Brad położył talerz z kanapkami na biurku. -To twój pokój? -zapytałam w końcu przerywając nastającą nad ciszę. -Tak. Podoba ci się? -powiedział z uśmiechem na twarzy. -Bardzo. Jest śliczny. -odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech. -W takim razie ciesze się. To co jesz kanapki? -Ymmm....tak jasne. -chłopak podał mi talerz -dziękuję. A tu nie jesz? -Nie jestem głodny. -Yhmm. Po zjedzonym posiłku byłam trochę zmęczona. Brad to zauważył i poszedł do garderoby po czym podał mi duży t-shirt z napisem impossible. Ruszyłam w stronę łazienki. Zamknęłam za sobą drzwi i ubrałam koszulkę, która sięgała mi do połowy ud. Kiedy wyszłam słyszałam tylko jak loczek zagwizdał. -Spadaj -powiedziałam po czym oboje wybuchliśmy śmiechem. Położyłam się na mięciutkim łóżku i przykryłam kołdrą. Poczułam jak chłopak kładzie się obok mnie. -Brad. Miałeś spać na podłodze. - cisza. Pozwoliłam aby mój umysł odpłynął w krainę Morfeusza. /Jejju tamten był wyjątkowo krótki.Mam nadzieję ,ze w ogóle ktokolwiek to czyta -,- A może oprócz opowiadań chcecie tu też rózne newsy o chłopakach .A teraz pytanie kto z was jedzie na koncert chłopaków 2015? Moi rodzice już powiedzieli ,że napewno YEAHHHH!!!!!!!!!!! tylko czy zdobędę bilet o to się najbardziej martwie XD część 3 pojawi się ok.20.06 ;*

piątek, 6 czerwca 2014

Wyświetlenia PL

Hej miśki, dziękuję za tyle wyświetleń,mam nadzieję, że są PL ;* czekam na 5 kom. Nie wiem czy fajnie to pisze czy głupio bo nigdy nie pisałam dlatego mogłybyście napisać komentarz i to ocenić tak serio szczerze :3
A tu ja sobie z Brad'em <3 :3

czwartek, 5 czerwca 2014

Rozdział 1

Cała trzęsłam się z zimna .Mogłam posłuchać dziewczyn i zadzwonić po taksówkę,a nie iść w jakiejś ciemni z imprezy.Już nawet nie wiem ile szłam , może gdzieś tak z 10-20 minut.Słyszałam za mną jakieś kroki, postanowiłam więc trochę szybciej iść ,ale ten ktoś zaczął za mną biec. Biegłam aż w końcu potknęłam się o kamień i upadłam poczułam ,że moja twarz zaczęła krwawić.Chłopak złapał mnie mocno za ramię .Miał czarny kaptur więc nie mogłam dostrzec kto to . -No choć zabawimy się!!!! -przybliżył się jeszcze bardziej. -POMOCY!!!!!!-krzyknęłam.Nie wyszło mi to na dobre ponieważ dostałam od niego mocnym ciosem w brzuch. Upadłam na ziemię i skuliłam się z bólu i zaczęłam spluwać krwią. -Kurwa. -zaklnęłam pod nosem. -Zostaw ją!!!!!! - już gdzieś słyszałam ten głos ale nie wiem gdzie . Nieznajomy chłopak podbiegł do tego z czarnym kapturem i dał mu lewym sierpowym.Upadł na ziemię i już nie miał dość siły aby wstać.A ja nadal patrzyłam z wielkim bólem w moich oczach .Teraz już wszystko mnie bolało .Super -,- -Nic ci nie jest?!?! - chłopak od razu podbiegł i pomógł mi wstać. -Chyba jest ok. Dziękuję za pomoc. - chciałam iść przed siebie ale lekko się zachwiałam .Już miałam upaść kiedy on w ostatniej chwili złapał mnie w talii i przytrzymał . -Nie jestem pewien - zmarszczył brwi. - pójdziesz dziś do mnie . -Oznajmił że co przepraszam ?!? **** / No to mamy pierwszy rozdział . Proszę czytajcie i komentujcie ! To dla mnie ważne . Mam nadzieję ,że wam się podoba .Jak już skończę ten to mogę zrobić jakiś na zamówienie . JEŚLI SĄ TU JAKIEKOLWIEK BŁĘDY DO PRZEPRASZAM ! :3
Oznajmiam, że jeśli nikt nie będzie czytał ani nie komentował to nie mam sensu pisać. I jeśli byście chcieli następny rozdział to ma być minimum 5 komentarzy ;) Dobranoc :3
No ok jutro zaczynam pisać imagine o Brad'zie :3

Parolog

Hej Jestem Iza ;) Będę pisać tu różne opowiadania . Mam nadzieje ,że będziecie czytać . A tak na początek to o kim chcecie opowiadanie ;* ?