Translate
Translate
niedziela, 8 czerwca 2014
Rozdział 2
-A ja nie jestem pewna czy to jest dobry pomysł. -Nie usłyszałam odpowiedzi. Poczułam tylko jak unosi mnie do góry i gdzieś idzie. Dotarliśmy do wielkiej willi Moje usta przybrały kształt litery O ze zdziwienia. Wielki basen był pięknie oświetlony, wielki ogród. W końcu postawił mnie na ziemię.
-No to jesteśmy. -poinformował. Weszliśmy do środka. Było jeszcze piękniej niż od zewnątrz i znacznie większy w środku niż wydawał się być o. Wielka skurzana kanapa a przed nią wielka plazma. Dalej mieściła się kuchnia, która miała szare ściany. Od lewej strony salonu były schody.
-Hej chłopaki już jestem!!!! -krzyknął na cały dom i zapalił światło. Co?? On mieszka z kolegami?
-Hej! - odpowiedzieli chórem i cała trójka zeszła na dół. Brad spojrzał na mnie i chyba dopiero teraz zobaczył, że cała twarz i usta mam we krwi. Złapał lekko moją rękę i poprowadził mnie do łazienki.
- Ohhh..............biedna. - uśmiechnął się smutno. Podszedł do szafki i wyjął z niej wodę utlenioną, gaziki i plastry. Podszedł do mnie i dotykał namoczonym gazikiem mojej twarz. Robił to bardzo lekko, pewnie, żeby mnie nie bolało, ale i tak cholernie piekło. Wziął dwa plastry i przykleił je do mojego policzka.
-Zagoi się. - powiedział słodko i opiekuńczo. -chcesz to możesz spać u mnie w pokoju -oczywiście ja prześpie się na podłodze - dodał.uśmiechnął się pod nosem kiedy zobaczył moją minę.
-ale w czym ja będę spać i co ja kurwa powiem moim rodzicą? - powiedziałam poddenerwowana
-Nie martw się wytłumaczę im to zrozumieją, a no i mogę ci dać moją bluzkę.
-Ale ja cie nawet nie znam!
-Jestem Bradley, miło mi! -posłał w moją stronę szczery uśmiech. Już pamiętam skąd znałam ten głos. Ale nieeee to przecież nie możliwe!!! Muszę go o to spytać ale nie może nie powinnam może, nie wiem. Ja pierdole jestem cholernie ciekawa muszę spytać. W sumie to, że jest z zespołu The Vamps wyjaśniało tą wielką wille i to, że mieszka z kolegami. Dobra spytam go.
-Mogę o coś zapytać?
-Jasne.
-Czy ty ymmmm.............nie jesteś jakiś sławny czy coś bo wydaje mi się, że znam twój głos -cholernie śliczny głos. Czekałam na odpowiedz widziałam, że się trochę wahał nad odpowiedzią.
-Nie chciałem, że byś to wiedziała..............ale tak. Tak jestem. Ale to nie zmieni naszych relacji? - trochę posmutniał kiedy wypowiedział ostatnie słowa.
-Oczywiście, że nie!!!!!!! -prawie krzyknęłam
-po prostu chciałam wiedzieć -dodałam
-To dobrze. Czyli jednak miałam racjię. Wiedziałam!!!!! Dobra Tori uspokój się i zachowuj przy nim normalnie.
-Jesteś głodna? -w sumie trochę byłam, a w ustach miałam tylko posmak krwi.
-Emmmm..w sumie to tak -powiedziałam szczerząc się do niego. Ile bym teraz dała za taką pyszną kanapeczkę z serkiem, ogórkiem i do tego kakałko. Z rozmyśleń wyrwał mnie Brad.
-No......................to idziesz?
-Ymmm co? a tak jasne. Zeszliśmy na dół do kuchni w której siedzieli chłopaki.
-a cóż to za pani ma przyjemność u nas przebywać? -powiedział chłopak z blond grzywką i błękitnym jak niebo oczami. -Jestem Tori. Miło was poznać. -poczułam jak moje policzki stawały się czerwone.
-Ciebie też -odpowiedzieli.
-Nie chcę wnikać, ale co ci się stało w twarz.- Nic nie odpowiedziałam. Nie chciałam im mówić, że gdyby nie Bradley już bym była zgwałcona. Jestem mu za to bardzo wdzięczna.
-Nie ważne. Nie musi wam mówić. -Odpowiedział ze zdenerwowaniem Brad. Wziął w ręce talerz z kanapkami i pokazał gestem Resko żebym poszła za nim. Szliśmy wzdłuż schodów po czym skręciliśmy w prawo do czekoladowych drzwi. Pokój był piękny, dwuosobowe łóżko, ściany miały kolor szary dzięki czemu był jeszcze bardziej nowoczesny. Naprzeciwko łóżka stała półka z kolekcją różnorodnych samochodów zabawkowych. Tuż za łóżkiem była malutka, przytulna garderoba. Brad położył talerz z kanapkami na biurku.
-To twój pokój? -zapytałam w końcu przerywając nastającą nad ciszę.
-Tak. Podoba ci się? -powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Bardzo. Jest śliczny. -odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech.
-W takim razie ciesze się. To co jesz kanapki?
-Ymmm....tak jasne. -chłopak podał mi talerz
-dziękuję. A tu nie jesz?
-Nie jestem głodny.
-Yhmm. Po zjedzonym posiłku byłam trochę zmęczona. Brad to zauważył i poszedł do garderoby po czym podał mi duży t-shirt z napisem impossible. Ruszyłam w stronę łazienki. Zamknęłam za sobą drzwi i ubrałam koszulkę, która sięgała mi do połowy ud. Kiedy wyszłam słyszałam tylko jak loczek zagwizdał.
-Spadaj -powiedziałam po czym oboje wybuchliśmy śmiechem. Położyłam się na mięciutkim łóżku i przykryłam kołdrą. Poczułam jak chłopak kładzie się obok mnie.
-Brad. Miałeś spać na podłodze. - cisza.
Pozwoliłam aby mój umysł odpłynął w krainę Morfeusza.
/Jejju tamten był wyjątkowo krótki.Mam nadzieję ,ze w ogóle ktokolwiek to czyta -,- A może oprócz opowiadań chcecie tu też rózne newsy o chłopakach .A teraz pytanie kto z was jedzie na koncert chłopaków 2015? Moi rodzice już powiedzieli ,że napewno YEAHHHH!!!!!!!!!!! tylko czy zdobędę bilet o to się najbardziej martwie XD część 3 pojawi się ok.20.06 ;*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Rewelacyjny <3 Boze zakochalam sie w tym rozdiale a jest juz 2 <3 aww *.* KOchana masz talent ;3 Zycze weny i szybko dodaj nexta <3
OdpowiedzUsuńFajny rozdzialik. :) czekam na next i zycze weny. :D
OdpowiedzUsuń